Kategorie: Wszystkie | Mycie... | Przedszkole | Zdrowie | zlobek
RSS
sobota, 18 września 2010
W poniedzialek BIG DAY
W poniedzialek idziemy do przedszkola.
Zaczynamy razem. Mam tam z nia posiedziec jakies 30-40 min. Moze na chwilke sprobuje wyjsc zeby zobaczyc jak zareaguje. 
Wogole mam fajny pomysl, ktory podsunal mi moj szef. Z jej przedszkola bedzie katastrofa wyjechac i dojechac do pracy. Mimo, ze teoretycznie jest to calkiem blisko bo niecale 4 km to wyjechac z przedszkola bedzie trudno. Na tej samej ulicy znajduje sie zlobek, przedszkole i szkola podstawowa. Wszyscy rodzice beda wyjezdzali stamtad do pracy i z tego co slyszalam dojazd do pracy, a wlasciwie wyjazd z tamtej okolicy i dojazd do pracy moze zajac nawet do pol godziny!!!
Pomysl jest wiec taki. Dojechac do przedszkola samochodem, zostawic Marti w przedzkolu, zostawic samochod pod przedszkolem, przesiasc sie na rower i rowerem dojechac do pracy. Rowerem powinno mi to zajac gdzies z 10 minut, nie wiecej. Po pracy znowu na rower i do przedszkola po Marti, a potem samochodem do domu. Oczywiscie jesliby padalo to wtedy rower zostaje pod przedszkolem i jechalabym do pracy autem. Dodatkowy rower, ktory musialbybyc zawsze zaparkowany pod przedszkolem mam ;)

Tak bylo fajnie w wakacje. Marti nie chorowala ani razu. Wyrobila sie, ma troszenke puculowata buzie i takie kragle uda :)
I az mi sie zoladek przewraca w gore i w dol jak pomysle, ze znowu bedzie chorowala jak ostatnie dwa miesiace zlobka.
Mimo, ze zlobek byl do konca czerwca, na poczatku czerwca musialam ja stamtad zabrac. Ostatnie 2 miesiace praktycznie tydzien chorowala, tydzien-dwa w domu i tak caly czas. Najadla sie antybiotyku - chyba wykupilysmy wszystkie zapasy w aptece! Nie moglam na nia patrzec. Nerwowka jak nie wiem co. Jak juz byla w zlobku tydzien czasu to pod skora czulam, ze zaraz cos bedzie. I bylo. Chorowala od nowa. 
Bylam u lekarza i poprosilam czy nie ma czegos na wzmocnienie zanim pojdzie do przeszkola. Dal mi BRONCHO MUNAL. Ma to brac przez 10 dni we wrzesniu, 10 dni w pazdzierniku i 10 dni w listopadzie. Ciekawe czy pomoze?
Od kilku dni rano jak wstaje ma zatkany nos, ale po kilku minutach jej przechodzi. Musze kupic do jej pokoju taka lampe z jodem czy jak to sie tam nazywa. Kolejna rzecz do wpisania do TO DO LIST... Uffffff - ja nie wiem jak tak mozna. Mam 1000000000000000000000000 rzeczy do zrobienia i tylko 24 godziny na wszystko... Wy tez tak macie?
wtorek, 08 grudnia 2009
Nie myjemy glowy?
To trzecie i chyba ostatnie pytnie z seri: 'Nie idziemy dzis do zlobka' lub 'Nie idziemy spac'. Marti nie cierpi myc wlosow. A wlasciwie to jej sie wydaje, ze nie lubi. Bo jak ja o tym poinformuje (tzn. ze idziemy myc glowe) to zaraz wykrzywia usteczka w podkowke i z lezkami, ktore jej plyna po policzkach i trzesacym sie glosikiem pyta sie czy nie mozemy umyc glowy jutro. A jak ja juz przekonam i w koncu siedzi w wannie i jej myje ta glowe (obowiazkowo z daszkiem na glowie dzieki, ktoremu nie leci jej woda do oczu i uszu) to juz nie placze i jest grzeczna i sama z siebie jest dumna, ze nie placze. Czy Wasze dzieci tez tak maja? A wogole to ja nie wiem jak ja mam jej umyc ta glowe skoro ona non stop jest chora. Albo jest chora, albo wlasnie zaczyna byc chora i nie chce jej myc glowy bo sie boje, ze sie rozchoruje jeszcze bardziej, albo wlanie konczy chorowac i sie boje, ze jak jej umyje te wlosy to znowu sie rozchoruje. Szlag by to trafil! Nie mozna dzieciom myc glowy na sucho???
15:02, magda1306 , Mycie...
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 grudnia 2009
Prywatny Zlobek - Maltretowane Dzieci

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7330271,Skandal_we_Wloszech__Wychowawczynie_bily_dzieci_w.html

No i wez tu wyslij dziecko do PRYWATNEGO ZLOBKA.

Wiecie ile taki zlobek kosztuje? W mojej okolicy prywatny zlobek na caly dzien (do ok. 17.00) potrafi kosztowac nawet ok. 500-600 Euro!!!

I co? No i wlasnie wysylasz sobie dziecko do takiego zlobka, jestes zadowolona, ze dziecko w dobrych rekach, a tu gucio!

Leja Ci dziecko po buzi, ciagna za wlosy, wpychaja na sile jedzenie do buzi, jak zwymiotuje to lanie, a jak placze to zamykaja w ciemnym pokoju i wlaczaja na full muzyke zeby nie slyszec placzu dziecka.

Dzieci bite maja od 3 MIESIECY do kilku lat.

No normalnie bym chyba zabila te 'panie nauczycielki'.

Mimo, ze sa juz w wieziniu mam watpliwosci co do tego jak dlugo w nim zostana. Wloskie prawo jest tak beznadziejne, ze tu wlasciwie mozna zabic kogo sie chce i kiedy sie chce, a i tak do wiezienia sie albo nie trafi, albo bedzie sie tam siedzialo bardzo krotko (majac sprytnego adwokata). Co dopiero takie KRETYNKI, ktore przeciez 'tylko' maltretowaly dzieci...  :(

Modle sie tylko, zeby w zlobku mojej Marti Panie wychowawczynie mialy wiecej serca...

12:23, magda1306 , zlobek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 listopada 2009
Nie idziemy spac?
Nastepne, czeste pytanie po pytaniu 'Nie idziemy do zlobka' to pytanie: NIE IDZIEMY SPAC? (non facciamo la ninna)? Moje dziecko nie cierpi spac. Podejrzewam, ze wynika to ze strachu. Z obawy, ze sie nie obudzi (gdzies o tym czytalam). Nie rozumiem jednak dlaczego sie tego boi... Od kiedy chodzi do zlobka (od pazdziernika) usypiamy ja na zmiane z moim M. - raz ja raz on. Wieczorem - to jeszcze jakos jakos. Najgorzej jak chce ja przekonac w ciagu dnia (kiedy widze, ze jest spiaca, zmeczona, nudna) zeby poszla spac. Broni sie rekami i nogami. Nie wiem jak to bedzie bo od stycznia bedzie musiala tez zostac w zlobku 2 lub 3 razy w tygodniu do 16.30 i bedzie musiala tam spac. Widze to BAAAAARDZO czarno. Bardzo. Raz, ze nie jest to jej ulubione miejsce. Dwa - od stycznia bedzie musiala tam tez spac. Pierwszy tydzien stycznia po powrocie z PL bedzie musiala w przedszkolu spac caly tydzien. Potem jak sie 'przyzwyczai' bedzie mogla ja babcia 2 razy w tygodniu zabierac z przedszkola o 12.30 i Marti bedzie zmuszona tam spac 'tylko' 2 lub 3 razy w tygodniu... Biedna Marti... juz widze te proszace oczka, ktore mowia 'nie zostawiaj mnie tutaj - nie chce tutaj spac'... :(
23:24, magda1306 , zlobek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 listopada 2009
Nie idziemy dzisiaj do zlobka?

Moje dziecko, prawie codziennie rano, zaraz po przebudzeniu, jeszcze czesto majac zamkniete oczy pierwsza rzecz, o ktora pyta to:

NIE IDZIEMY DZISIAJ DO ZLOBKA?

Mi oczywiscie od razu rece opadaja. Czlowiek krew sobie wysysa i flaki wypruwa zeby moc poslac dziecko do zlobka, ktory mimo, ze panstwowy, kosztuje nie wiele mniej niz kredyt na mieszkanie - bagatela 230 Euro, a tu Ci dziecko dzien w dzien tym swoim slodkim, bezbronnym glosikiem zadaje Ci to samo pytanie majac nadzieje uslyszec odpowiedz negatywna.

Ale nic z tego. Codziennie slyszy odpowiedz pozytywna odpowiednio przy tym 'sprzedana'. No bo przeciez WSZYSTKIE dzieci chodza do zlobka, i tam jest fajnie (?). Bo mozna sie bawic i duzo nauczyc i potem mamusia w domu slucha z rozrzewnieniem jak dziecko jej spiewa piosenki.

Chyba jest troche prawdy w tym, ze KAZDE DZIECKO PRZEJMUJE CECHY swojej MATKI I OJCA CHRZESTNEGO.

Wiem, ze chrzesni mojego dziecka nienawidzili chodzic do zlobka/przedszkola. Trudno. Moje dziecko bedzie sie musialo przyzwyczaic bo ja musze chodzic do pracy.

Serce mi sie kraja jak ja musze tam zostawic bo widze, ze nie jest szczegolnie wniebowzieta, ale co ja na to poradze? Przeciez nie moge jej trzymac cale zycie w domu, albo NIE DAJ BOZE  non stop z BABCIA (moja tesciowa).

Czy Wasze dzieci tez tak 'chetnie' chodza do zlobka?

10:13, magda1306 , zlobek
Link Komentarze (6) »